Digitalizacja haftu, nazywana potocznie punchingiem, to proces zamiany statycznej grafiki wektorowej na dynamiczny język maszynowy (formaty .DST, .EXP, .PES). To tutaj rozstrzyga się ostateczna jakość haftu. Profesjonalny digitalizator nie jest grafikiem – jest architektem ruchu. Musi on przewidzieć zjawiska fizyczne, których nie widać na ekranie monitora, takie jak kompensacja ściągania (pull compensation) oraz wypychania (push effect).
Strategia ścieżek i optymalizacja czasu maszyny Kluczem do rentowności i estetyki jest minimalizacja tzw. «skoków» (trimów). Każde ucięcie nici to strata od 3 do 7 sekund pracy maszyny. Przy zamówieniu na 1000 sztuk, zła optymalizacja ścieżki może wydłużyć produkcję o dziesiątki godzin. Ekspert projektuje wzór tak, aby maszyna poruszała się płynnie, łącząc poszczególne elementy pod spodem za pomocą ściegów kroczących, co gwarantuje czystość lewej strony i absolutną trwałość – taki haft nie ma prawa się spruć, nawet jeśli jedna nitka zostanie przecięta.
Zarządzanie gęstością i warstwami (Underlay) Fundamentem każdego dobrego haftu jest «underlay», czyli niewidoczny szkielet z rzadszych nici, który przytwierdza materiał do stabilizatora i nadaje objętość właściwemu wzorowi. Bez odpowiedniego fundamentu, ściegi satynowe zapadną się w strukturę tkaniny, a krawędzie będą poszarpane. Zaawansowane techniki pozwalają na stosowanie zmiennej gęstości ściegu, co umożliwia tworzenie fotorealistycznych gradientów i cieniowań, zmieniając zwykłe logo w trójwymiarowe dzieło sztuki.